Media odmieniają od raku słowo kryzys przez wszystkie przypadki. Ale jeśli się dobrze nad tym zastanowić to ani razu nikt nie powiedział wyraźnie czym ten kryzys jest. I właśnie dlatego w niektórych obszarach gospodarki groźniejsza od samej recesji jest panika. Brak definicji kryzysu jest poważnym niedopatrzeniem. Niby każdy wie, czym jest, niby każdy widzi, tylko niewielu potrafi naprawdę opisać to zjawisko. Ceny rosną- powie ktoś. Ale przecież rosną zawsze, nazywa się to inflacją. Spadają ceny akcji. Spadają, ale przecież taką mają naturę, że ich kursy są dosyć niestabilne. Upadają firmy. Też prawda, ale nawet w okresie prosperity nie wszystkim udaje się przetrwać. I to właśnie jest cały problem z definiowaniem kryzysu. Zjawiska, które występują w kryzysie, są stałymi elementami gospodarki i występują nawet w tłustych latach. Natomiast kryzys to ich zdecydowanie wyższe od przeciętnego nasilenie. Jeśli ceny rosną szybko, akcje tracą na wartości bardzo gwałtownie a firmy upadają szybciej niż powstają nowe. Znacznie szybciej. Wówczas zaczyna mówić się o kryzysie gospodarczym. Zwykła recesja wygląda podobnie, choć zmiany są nieco łagodniejsze a przebieg krótszy i mniej dramatyczny.