Zapewne wielu z was zadaje sobie pytanie jak poznać, że kryzys zaczyna zaglądać do waszego portfela. Kiedy się już tam rozpanoszy to będzie wiadomo, ale przecież na pewno istnieje jakiś sposób, żeby obronić swój domowy budżet przed skutki recesji. Rzeczywiście, ale sposób jest tylko jeden- trzeba nagle ten budżet mieć. I to w dodatku dobrze rozpisany, im dokładniej- tym lepiej spełni swoje zadanie, bo z małej ilości danych nie da się wyciągnąć słusznych wniosków. Dlatego ci, którzy nie prowadzą swojego budżetu od przynajmniej kilku miesięcy- nie będą mieli okazji przekonać się czy już jest naprawdę źle, czy to co przezywa ich portfel to tylko przejściowe trudności. Dlaczego sąsiadka nie powie? Bo zapewne tez nie prowadzi budżetu, ale nie to jest głównym powodem. Kryzys może przyjmować różne postaci, w różnym stopniu odbijać się na przykład na cenach różnych produktów. A ponieważ każdy z nas robi zakupy inaczej, kupuje różne ilości zupełnie odmiennych produktów- budżet każdego z nas wygląda inaczej. Jeśli średnie miesięczne wydatki wzrosną (bez dodatkowych powodów) o jakieś pięć do siedmiu procent to będzie już zaawansowany kryzys. Zapaść to wzrost cen o około trzy i pół do pięciu procent. I wbrew powszechnej opinii wysokość dochodów nie może być czynnikiem wskaźnikowym.