Finanse, pieniądze, lokaty, firma i wszystko co związane z biznesem.
Mimo swojej natury, kryzys nie wszystkim szkodzi. Są i tacy, którzy się na kryzysie bogacą. I nie chodzi wcale o ekonomistów, którzy udzielają masy odpowiednio opłaconych wywiadów, ale o ludzi z pospolitszych nieco zawodów. Cechą kryzysu jest malejąca sprzedaż, więc ci, których zadaniem jest jej wywindowanie mają teraz twardy orzech do zgryzienia, ale też za jego gryzienie spore pieniądze mogą dostać. Na przykład specjaliści do spraw reklamy, sprzedawcy, pośrednicy. Wszyscy, którzy znajdują się w łańcuchu pomiędzy ubożejącym klientem a przypartym do muru producentem. Pierwszy musi kupić, drugi nie może nie sprzedać. Ale bez całego łańcucha zależności transakcja będzie niemożliwa.. Oczywiście, że wszędzie następują jakieś straty, ale chodzi raczej nie o większy zarobek, tylko bardziej o jego mądrzejsze inwestowanie. A akurat to wychodzi firmowym specom reklamy i marketingu sprzedaży. Potrzeba silniejszej reklamy więc bogacą się ci, którzy potrafią dokonać reklamowego cudu i oczywiście doradcy podatkowi, doradcy bankowi i masa innych doradców, którzy zarabiają na tym, że inni nie tracą. A przecież nikt nie chce dzielić się swoimi dochodami z fiskusem, więc kryzys wydaje się dla niektórych zawodów po prostu wymarzoną pora na zarabianie.
Przy dzisiejszym stanie gospodarki światowej doradca podatkowy to niema cudotwórca. Jest to osoba, która potrafi firmowe pieniądze uchronić przed pochłonięciem przez bezdenne otchłanie kont urzędów skarbowych. To również drugi, zaraz po doradcy inwestycyjnym, najczęściej poszukiwany specjalista na rynku finansowym. Nie jest to jednak fach łatwy, ponieważ wymaga nie tylko znajomości ekonomii. Tutaj liczy się też obeznanie z chaotycznymi niejednokrotnie przepisami. Nie chodzi tu o łamanie obowiązującego prawa, ale wykorzystywanie istniejących „furtek”, pozwalających legalnie pozostawić w budżecie firmowym przynajmniej część, niejednokrotnie sporą, pieniędzy odprowadzanych w formie różnych podatków do Urzędu Skarbowego. Choć przez niektórych będzie nazwane to „kombinowaniem” to doradcy podatkowi nie naginają prawa. Oni po prostu umiejętnie wykorzystują je do swoich celów, co, trzeba przyznać wychodzi im całkiem nieźle, ponieważ z roku an rok coraz więcej firm dokonuje różnych udanych operacji i płaci mniejsze podatki niż wynikałoby to ze wstępnych ustaleń. Choć doradca podatkowy zarabia sporo to jednak wiele z tych pieniędzy przeznacza na samodoskonalenie się w zakresie ekonomii czy prawa.
Jako jedną z przyczyn obecnego kryzysu gospodarczego jest załamanie systemu bankowego. Instytucje kredytujące zbyt słabo sprawdzały wiarygodność swoich klientów i najzwyczajniej w świecie w systemie zaczęło brakować pieniędzy. Banki, które wypożyczyły większość z możliwych depozytów nie były w stanie ściągnąć swoich należności. Obecnie jest to jeden z powodów, dla których normy przyznawania kredytów zostały zdecydowanie zaostrzone- choć polskie banki na razie nie wprowadziły aż tak drastycznych obostrzeń jak ich zachodni partnerzy. Nie mniej jednak już teraz ostrożniej podchodzi się do udzielania wysokich kredytów osobom, które potencjalnie mogą mieć problemy z uregulowaniem swoich zobowiązań. Z drugiej strony również depozyty stały się niższe, więc i tak nie można by było rozdysponować tak olbrzymich kwot w systemie kredytowym, jak było to możliwe wcześniej. Takie postępowanie, zarówno klientów jak i banków, doprowadza gospodarkę do jeszcze większej depresji, ponieważ bez kredytów nie jest możliwe przeprowadzenie większości inwestycji. To cecha charakterystyczna większości gospodarek europejskich, za wyjątkiem brytyjskiej, gdzie inwestycje finansowane są z dochodów z obrotu papierami wartościowymi.
W świecie, w którym czas jest dobrem najwyższym istnieje sporo możliwości, żeby rozwinąć skrzydła w biznesie. Dobrym pomysłem może okazać się na przykład restauracja. Dopasowanie się do miejsca, warunków ekonomicznych konkretnej lokalizacji oraz preferencji określonej grupy klientów nie jest łatwe. Jednak obecni szefowie restauracji podkreślają, że własny, ciężko wypracowany sukces smakuje najlepiej. Warto wykorzystać fakt, że ludzie spieszą się właściwie cały czas. Nie mają czasu, żeby na chwilę usiąść i odpocząć. Dlatego restauracja, która będzie serwowała smaczne posiłki ma spore szanse na sukces. Pod jednym tylko warunkiem- klient nie może czekać. Nie chodzi nawet o fast-food, ale o restaurację ze sprawną obsługą, która nadąży za spieszącym się na spotkanie kierownikiem działu produkcji, umówionym menedżerem albo już spóźnionym prezesem. Zaspokojenie głodu jest bardzo silną potrzebą, w związku z czym wysiłek restauratora ogranicza się w zasadzie tylko do znalezienia miejsca, zorganizowania wszystkich niezbędnych pozwoleń i rozpoczęcia pracy jakimś dobrym akcentem. Dalej powinno być już tylko łatwiej, o ile nie trafiliśmy w jakąś ekonomiczna pustynię.
Niemal każdy z nas zarabia pieniądze, ale jak zrobić, żeby było ich więcej? Zasada jest bardzo prosta - to nie my musimy pracować na pieniądze, to one powinny pracować dla nas - pod tym tajemniczo brzmiącym zdaniem kryje się prosty sposób na pieniądze - inwestowanie. Doskonale opowiada o tym książka "Bogaty ojciec, biedny ojciec" Roberta Kiyosakiego, oraz jej kontynuację. Warto przeczytać tą książkę i spojrzeć na pieniądze w inny sposób, być może odmieni to Twoje życie.